Wpisy z kategorii 'Koniec świata'

Niebezpieczne planetoidy

Niebezpieczne planetoidy 65 mln lat temu dinozaury zniknęły z powierzchni ziemi. W tym czasie wymarły również inne zwierzęta. W tym czasie zagładzie uległo 80% żyjących gatunków. Naukowcy doszli do wniosku, że do takiego zjawiska przyczynił się jakiś gwałtowny kataklizm. W latach osiemdziesiątych zeszłego stulecia, kanadyjski geolog Hildebrand natknął się na kluczowy ślad, ukryty na dnie oceanu w pobliżu wschodniego wybrzeża Meksyku. Jest tam krater o średnicy 180km. Po dokładnych badaniach ujawniono, że powstał on w wyniku upadku jakiejś planetoidy 65 mln lat temu. Było to w tym samym czasie, w którym wyginęły dinozaury. Eksplozja tej planetoidy uwolniła do atmosfery ogromne ilości trujących gazów, popiołów i skalnego pyłu. Wznieciła również pożary, które napełniły atmosferę dymem oraz sadzą. Na ziemi nastała ciemność, a bez oświetlenia roślinność nie jest w stanie przeżyć. Według schematu łańcucha pokarmowego, roślinożerne dinozaury nie miały szans na przetrwanie, więc łańcuch śmierci ciągnął się dalej. Dinozaury wymarły z powodu załamania się łańcucha pokarmowego.

Błyski gamma

Błyski gamma Są inne zagrożenia, których należy bardziej się obawiać niż globalnego zlodowacenia. Jeśli nie mróz, to istnienie życia na planecie może przypieczętować zdarzenie, które zajdzie biliony kilometrów od ziemi. Jest to bardziej prawdopodobne niż zlodowacenie, a może urzeczywistnić się w każdym momencie. Wersja ta podaje, że najnormalniej usmażymy się. Ten typ zagrożenia został dostrzeżony w latach sześćdziesiątych poprzedniego stulecia. Podczas apogeum zimnej wojny, Amerykanie umieścili na orbicie ziemskiej satelitę, który śledził rosyjskie próby broni atomowej. Gdy Rosjanie detonowali bombę, satelita miał wykrywać towarzyszące temu zjawisku promieniowanie. Promieniowanie takie zostało wykryte w alarmujących ilościach. Nie docierało ono jednak od strony Rosji, ale od przestrzeni kosmicznej. Były to krótkie impulsy promieniowania gamma. W związku z tym otrzymały nazwę błysków gamma. Wiadomo już dzisiaj, że są to najsilniejsze eksplozje we wszechświecie. Podczas kilku sekund, jeden błysk gamma emituje więcej energii niż cała galaktyka. Większość eksplozji, jakie się obserwuje ma miejsce w dalekiej odległości od ziemi, jednak błysków nie można wykluczyć w naszym sąsiedztwie. Tak naprawdę nadal nie wiadomo, co jest źródłem tych błysków. Mogą to być prawdopodobnie wybuchy olbrzymich gwiazd, ale wiadomo na pewno, że mogą zniszczyć życie na ziemi bez żadnego ostrzeżenia i do tego w bardzo szybkim tempie. Gdyby promienie gamma przeniknęły przez atmosferę, zaburzyłyby chemiczną równowagę gazów, jakie chronią cała naszą planetę. Stracilibyśmy wtedy ochronną warstwę ozonową. Gdyby rośliny i zwierzęta potrafiły przetrwać zwiększone stężenie dwutlenku azotu to i tak śmierć ponieślibyśmy wszyscy w wyniku promieniowania. Tym sposobem życie na planecie uległoby zakończeniu. Unicestwienie z powodu błysków gamma jest bardziej prawdopodobne niż globalne zlodowacenie, gdyż zdarzają się bez przerwy. Jednakże z punktu widzenia matematyków – ryzyko takiego zajścia jest minimalne. Badaniami nad taką ewentualnością zagłady życia ziemskiego zajmuje się szereg dziedzin nauki. Naukowcy ściśle ze sobą współpracują, usiłując zebrać w całość poszczególne dane z każdej dziedziny chemii, fizyki, astronomii i matematyki.

Fascynacja końcem świata

Fascynacja końcem świata Różnica między przeszłością a teraźniejszością jest taka, że w dniu dzisiejszym można z pewnym prawdopodobieństwem określić, co może spowodować zakończenie naszego istnienia. Współczesna nauka odkryła nowe, zaskakujące zagrożenia dla istnienia życia na ziemi: siły, które mogą nas zniszczyć. Proste obliczenia podpowiadają, czego należy obawiać się naprawdę, a co można uznać za fantastykę. Ludzie od dawna zastanawiali się nad losem naszej planety a także nas samych. Niewielu wątpiło, że apokalipsa ostatecznie zakończy nasze życie na ziemi, ale nikt nie wiedział, pod jaką postacią nadejdzie. Niektórzy straszyli potopem, inni ogromnym pożarem. Dzisiaj mało kto podchodzi poważnie do takich katastroficznych wizji, ale za to od kilkudziesięciu lat naukowcy podejmują badania i obserwują zjawiska, które powinny napełniać nas trwogą.: zjawiska, które stanowią zagrożenia dla ziemi, galaktyki, wszechświata. Zdaniem naukowców istnieje pięć głównych przyczyn, które mogą doprowadzić do zagłady naszej planety.

Perspektywa zamarznięcia

Perspektywa zamarznięcia Pierwsze zagrożenie zostało odkryte zaledwie czterdzieści lat temu. Nie jest wykluczone, że wszyscy zamarzniemy. Tę hipotezę wysuwają niektórzy klimatolodzy. Jakiś czas temu naukowcy zaczęli przyglądać się dokładniej gwałtownym zmianom klimatycznym. Okazało się, że termiczna stabilność planety nie jest stała. Matematyczne modele klimatu ziemi sugerują, że może przybierać dwa odmienne stany: zimny oraz ciepły i że co jakiś czas przeskakuje między nimi. Według matematyków owe zmiany są katastrofami. Obecnie jesteśmy w stanie ciepłym, lecz w przypadku nagłego przejścia ziemi w stan zimny będzie to daleko bardziej dramatyczne wydarzenie niż poprzednie zlodowacenia. Planeta zamieni się w śnieżną kulę. Fakt świadomości takiego wyjścia zawdzięczamy pewnemu naukowcowi, który był geologiem. 40 lat temu zauważył w skałach coś, co wzbudziło jego zainteresowanie. Te znaleziska kojarzyły się z lodem. Wszystkie skały, na które zwrócił uwagę naukowiec, pochodzą sprzed 600 mln lat. Znaleźć można je wszędzie – nawet na równiku. Halland doszedł więc do wniosku, że te 600 mln lat temu ziemia była pokryta gigantycznym lodowcem. Wspomniany wyżej okres zlodowacenia należał do najzimniejszych w dziejach ziemi. Wszystkie kontynenty były pokryte kilometrową warstwą lodu, a oceany były zamarznięte. Nie było żadnych opadów, a to, co teraz pozwala nam żyć skrywało się pod grubą warstwą lodu. Gdyby klimat ponownie przeszedł do fazy zimnej niewątpliwie stałaby się katastrofa. Narastająca pokrywa lodowa zniszczyłaby miasta a życie na ziemi ległoby w gruzach. Lód, który by się rozrastał, zmusiłby ludność do migracji, więc zajmowaliby coraz mniejsze obszary ziemi. Walka o przetrwanie mogłaby zakończyć się globalną wojną. Hipoteza, hipotezą, ale czy rzeczywiście ziemia może przemienić się w lodowa kulę? Można by zadać sobie pytanie: co może być przyczyną takich kataklizmów? Aby zapoczątkować proces globalnego oziębienia wystarczy jeden bodziec. Były już sugestie rozmaitych jego źródeł: od naturalnych oscylacji ziemskiej orbity po zmiany położenia kontynentów. Jednak tak naprawdę nikt nie jest pewien, co może powodować zmianę klimatu.